wtorek, września 20, 2005

Czas epilogów...

Tak. Dzisiaj jest ostatnio dzień kiedy przebywam w Częśtochowie. Jutro już o 4 rano wyjeżdzam do Poznania poto aby tam sie ulokować i może nawet poszukać ajakiego mieszkania cobym mógł w nim mieszkać albowiem akademik syfiasty jest. Wczoraj była ostatnio przed moim wyjazdem wspólna impreza Strożkowa. Mało osób się odliczyło ale i tak było fajnie że na koniec sie jeszcze ze wszystkimi spotkalem. Impreza miała bardzo traumatyczny przebieg albowiem zabrakło dla nas nalewek. Musieliśmy się zadowlić tylko 2 nalewkami: Sambą i Wiśnią, z ktorych Wiśnia zaliczała się raczej do kategorii nalewek okrutnych. Niedomiar nalewek uzupełniliśmy płynami o złocistej barwie i przyjemnim smaku które zakupiliśmy w grocie. Wogóle jest juz tradycją że za każdym razem kiedy jesteśmy w Grocie to sobie siary narobimy. Wczoraj ogólnie było bardzo siarogennie albowiem Matyr nawalał Zalasa a Zalas Matyra plaszczakami po mordzie. Potem robiliśmy Matyrowi oczy ważki po środku groty a na koniec robiliśmy Surówce siare przed Jej Mamerą opowiadając jak to Olka sie nawaliła. Gerenalnie dzień był dość udany. Szkoda że dzisiejszy jest juz od rana do dupy :( Ci co wiedzą o co chodzi o to wiedzą o co chodzi :(

2 Comments:

Anonymous Anonimowy said...

nie chce byc, nie chce myslec, nie chce czuc... mocno całuje i przepraszam

12:41  
Anonymous Anonimowy said...

to ze inni maja gorzej albo tak samo zle malo pociesza ale dla mnie wyjazd rok temu to byla trauma ale potem jak wracalam na pare dni to mnie szlag trafial pod koniec pobytu w domu bo rodzice byli uciazliwi niemilosiernie; najgorszy jest ten pierwszy raz potem bedzie lepiej; a przyjaznie hm...czesciowo zostaja ja sie np w dalszym ciagu najlepiej czuje z ludzmi z liceum wiesz? trzymaj sie i pozdro dla Oli Surowki, bo to tylko pare km przez las ode mnie :P

16:59  

Prześlij komentarz

<< Home