One last time...
"It doesn't make any sense
This tragic ending
In spite of the evidence
There's something still missing
One last time
We'll lay down today
One last time
This tragic ending
In spite of the evidence
There's something still missing
One last time
We'll lay down today
One last time
We slowly fade away"
I tym oto jakże entuzjastycznym oraz radosnym akcentem pragnę rozpocząć kolejny post. Pisząc go zastanawiam się którym od końca post teraz pisze. Na 2 dni przed moim traumatycznym wyjazdem do Poznania odczówam głęboką pustkę oraz perfidne uczucie tego że wiele rzeczy które teraz robie są ostatnimi albo przedostatnimi w moim życiu. Zastanawiam się ile jeszcze razy będzie mi dane spotkać się z moimi przyjacółmi. Rozrzuceni po całej Polsce, skupieni na swoich sprawach, pochłonięci kolejnymi zaliczeniami, kolokwiami, egzaminami zatracą pewnie więź która nas dzisiaj łączy. Ile jeszcze razy będzie mi dane obudzić się we własnym łóżku we własnym pokoju? Jak często będzie mi dane widywać rodziców i dziadków? Niepewność jutra rodzi strach już dzisiaj. Wszystko wydaje się być bezsensu albowiem nic teraz nie wpływa na moje dalsze życie. To co pozostało to cienka stalowa nić która ciągnie mnie w kierunku al. Niepodległości 10 w Poznaniu. Nic innego nie jest ważne. Wewnętrzna sprzeczność. Wewnętrzny ból. Never ending pain, quickly ending life...

6 Comments:
Feel my heart burning
Deep inside yearning
I know it is coming
A fettered heart, waking
A tainted youth, fading
Leave it all behind
Delirious again
Mesmerise my senses
Our souls entwine one more time
All our times will come
Certain oblivion
Leaving nothing but the memories of
All the things you give
They're all You'll leave behind
Open laughter held in distant days
Eternal stars have changed
I know that it can't be the same
There's no lament for You tonight
You can search Your soul but You won't see
As we pass ever on and away
Toward some blank infinity...
ile razy bedzie ci dane napic sie ze mna domatora? albo zagrac z "Hamster of death"...
z denaturatem - chyba już nigdy, poza archiwalnym nagraniem z czasów kiedy denaturat nazywał sie (podobno) propaganda nie pozostało już nic, chociaż kto wie czy nie nadejdzie wielki come back i będziemy jeździć na trasy koncertowe z kurami...
Szczerze powiedziawszy to mnie również ostatnio nachodzą takie myśli. Siedzę sobie w domu i mysle... kiedy znów pogadam z Foką o polityce(co zapewne zakończy się przytaczaniem argumetów wystruganych z ziemniaka i padnięciem po spożyciu 10tego piwa), kiedy znowu wypijemy jakieś undergroudowe, skitrane alkohole z Zalasem albo urządzimy sobie bitwe w kórej jednym z ataków bezie obsmarkiwanie, kiedy prześpie się w łóżku Materaca, kiedy on wypije 10 piw bezalkoholowych, kiedy znowu Wypijemy z Muczą żubra na dwóch, i kiedy znów popływam w jego oczku, kiedy Róża mnie ugryzie albo nasika do umywalki, kiedy ujman będzie Acem i rozrzuci makaron. Wreszcie kiedy znów nasypiemy soli do ucha szczepana, kiedy Szczepan powie, że zapałka rzucona z wierzowca może zabić, kiedy znów Marian spadnie na jeżowca, kiedy zobacze Betonową fryzurę Bobka, kiedy,kiedy,kiedy...można by wyliczać i wyliczać.
Jeszcze w dodatku dzisiaj wyjeżdżam i nie załapie się na zapewne jedną z ostatnich grupowych posiadówek w barze (która zapewne przeistoczy się magicznie w posiadówkę w miejscu dziwnym np. na drzewie). Dodatkowo dramatyzmu całej sytuacji dodaje to, że nie załapałem się równiez na imprezę Szczepana na Bałtyku. Czasami zazdroszcze Szczepanowi Klockowi i Róży (ale nie Bończowi :P), że zostają na miejcu...Myśle jednak, że należy utrzymać, w miarę możliwości jakis kontakt,myle ze w najbliższym czasie weekend 8,9 października bedzie dobrym terminem żeby się spotkać, wypić sambę albo lipę i pogadać bo tam gdzie jedziemy nikt nas nie zrozumie...nikt nie bedzie się smiał z kaczek i z ucha. Pewnie nie beda tam nawet znali losuxa... Dlatego musimy szerzyć idee które powstały w naszych prężnych umysłach!!
P.S. Mucza!! Ja mam twoje spodnie!! Jak ja mam ci je dać!?
Wogole to jak ktos ma cos mojego...nie mówie o kupie ani o innych płynach fizjologicznych to może mi powiedieć.
Zalas weź odbierz niebieskiej moją ksiązke to sobie ją wezme od ciebie.
co mam powiedzieć- nie przejmuj się przecież będziesz mieszkał z dresem- marne pocieszenie...i tak zawsze będziesz moim towarzyszem Fokowem w końcu wiesz juz o mnie za duzo (zwłaszcza o ten rozmiar stanika) ;-P no more perwers action..?
Prześlij komentarz
<< Home