niedziela, października 30, 2005

Collegium Altum...

No tak. Moj blog zdycha w cierpieniach wydając swoje ostatnie podrygi. Więc może napisze na Nim coś bardziej radosnego albowiem nudno się tutaj zrobiło bo nie mam czasu pisać glupich rzeczy. Wiec chciałbym sie podzielić w Wami wszystkimi tutaj zgromadzonymi tym że jak doniósł mi Czuken spełniło się moje wielkie marzenie. Ci którzy czytają mojego blogosa od początku możliwe że pamiętają (ja naprzykład nie pamiętałem dopiero Czuken mi doniósł) że w chyba drógim moim poście pisałem o kałowym horrorze AnityVille. Dla przypomnienia napisałem tam że jest to horror w którym tadycyjnie jakiś stary spróchniały dom zabija ludzi w nim pomieszkujących tudzież przebywających. Wyraziłem także swoje zmartwienie faktem że w 9 horrorach na 8 zabija zawsze jakis glupi dom i że chociaż raz mógł by pozabijać naprzykład samolot. I stało się! Do kin wchodzi już niedłogu nowy film pod profesjonalnie brzmiącym tytułem Stealth w którym to zabujczo dobrym filmie samolot pod wpływem bodajrze pioruna niczym Frankenstein uzyskuje samoświadomość i zaczyna mordować bezbronnych ludzi. Generalnie lata sobie tu i tam i strzela rakietami tu i tam. Nie wiem dokładnie kto go tankuje i kto ubiera mu nowe rakietki jak mu sie wyczerpia ale to już nie mój problem bo nie zamierzam go ogladać nawet jak bedzie w telewizji. Innym aspektem który widziałem w reklamówce tego filmu jest to że ów samolot w pewnym momencie atakuje na jakiś tam wierzowiec który do złudzenia przypomina imponujący 20-sto piętrowy wierzowiec AE koloru czerwonego o urokliwej nazwie Collegium Altum. Nie wiem jak to wygląda z prawnego punktu widzenia ale chyba Witold zwany także Magnificencją powinien sie zainteresować dlaczego amerykańce pokazują nasz wierzowiec w swoich badziewnych filmach! Jako rekompensate za straty moralne twórcy filmu powinni nam studentom dziennym tudzież wolnym słuchaczom postawić obiad na stołówce akademickiej albo i hot doga na Teatralce!!!

piątek, października 21, 2005

Sad But True...

Alone at night
I feel so strange.
I need to find
all the answeres to my dreams.
When I sleep at night
I hear the cries
What does it means?
Very deep inside
I feel that I should now die
Never ending love
Dreadful pain and I
Hug me...
Back to me...

czwartek, października 20, 2005

No i co pałki???

No i co pałki??? Oczywiści pisze z nieswojego kompa albowiem nie bede wydawał 50zł na internet żeby gadać jak kret ciągle przez GG :P... Więc pisze jak zwykle po wypiciu z kumplami z gryupi jakiejś tam porcji wodeczki o nazwie Balsam Kresowy. Więc tak... Balsam jest zajeisty... tak stwierdzam ja.... Foka... Balsam Pomoski jest zajebisty. Nie Kresowy ale Pomorski... Dzisiaj piliśm Pomorski bo był tańszy i nie wiedzieliśmy co to jest... Ale Pomorski polecam wszech i wobec... Nie trzeba przepijać i kosztuje u mnie 22 zeta za 0,7 litera czcigodnego. No i wczoraj czyli w środe odkryłem nową nalewkę która jak dla mnie powinna zostać nową nalewką świata... Tą nalewką jest WINKO... wsumie to nie jest nalewka ale tanie wino ale whatever... Generalnie u mnie takie cudo zajebiste kosztuje całe 3 złote 60 groszy i jest tak antysiarowe i antyskręceniowe że makabra. Inną nową wiadomościa jest to że nalewka miodowo-lipowa jest w sklepie obok akademika "Feniks" w któreym aktualnie zamieszkuje i ostantio kupiłem aby sie nawalić ale tak mi jakoś nie smakowała że upaliłem sie zielskiem jakimś i było zajebiscie:P

Dobra... a teraz dróga część tego posta. Dróga albowiem to co jest wyrzej napisałem wzoraj naimprezie u kolegi z grupy. Ten kto był wczoraj albo dzisiaj na moim blogu widział że było coś dziwnego bo było 12836283612372 postów które były pourywane albo puste. To jest rezulatatem czegoś dziwnego. Bo jest tutaj to znaczy w przegladarce Opera jest jakis chujowy skrot klawiszowy Alt+C ktory powoduje ze sie przechodzi do jakiejs tamstrony i czy wywoluje jakis tam link i tymlinkiemjest publikowanie tego co teraz pisze. Dlatego wczoraj i dzisiaj zreszta tez za kazdym razel jak kcialem napisac ć to przechodzilem do publikowania i stad bylo 19 postow. Generalnie to OPERA SUX i FireFox rulezzzz... I dlatego nie pisze teraz polskich znakow bo nie kce mi sie urzerac z tym gownem. Wracajac do wczorajszej imprezy to jej przebieg mozna troche wyczytac z tego co pisze wyrzej. Generalnie to poszalalem tak ze masakra. Bo rano zjadlem 2 czisburger w makdonaldzie a potem nic juz nie zjadlem bo stwierdzilem ze nie kce mi sie jesc. I tak o 20:00 poszedlem pic na pusty zoladek. Spacja tez tutaj jakos srednio dziala dlatego czasami nie robie odstepow <<== taka maladygresja. No wiec wypilismy Balsamik Kujawski za 13zl 0,5i Maximusa albowiem jest u nas wgrupie kolega ktory jest burzujem i kcial kupowac Finlandie, Absoluta albo Bolsa Blue bo powiedzial ze to normalne wodki :) Potemwypilismy jeszcze na3 osob wodeczke ARES ktora kosztuje 20 zeta za 0,7 i tak mnie na tenpusty zoladek walnelo ze nie wiem co sie juz potem dzialo. Jak wrocilemdo akademika kumplami to pogadalem sobie z Wielkim Uchem. Wielkie Ucho bylo bardzo rozmowne dlatego spedzilem z nim dosc duzo czasu az w koncu nawet chyba przy Nim usnolem i koledzy dopiero mnie obudzili. A dzisiaj mialem taka ciezka Japonska Chorobe ze makabra. Tak bylo siermierznie ze tragedia. A teraz ide na Straz Nocna. Mialem isc na Walleca i Gromita ale odwolali kutasy konefkowe. Caly dien czytalem ksiazke ktora musze zdac za tydzien na angielskim. Ksiazka jest okrutna bo jest o problenie rzadkosci w gospodarce rynkowej i centralnie planowanej i baba z ktora mam angielski jest tez okrutna bo kaze namtlumaczyc prawie kazde slowko nawet jezeli je znamy po angielsku. I tak musimy opowiadac po angielsku co to jest Biorko albo Kaloryfer. Ale angielski jest nawet spoko. Ssijcie Paly!!!

sobota, października 15, 2005

Unnamed feeling...

Please don't leave me!
Oh Honey please!
Never spoken love
I've always felt it!
I will wait for you!
Just join me here!
Oh I want to feel...
your lips kissing me!
Deep eternal feeling
Lites between us!
I can see it in my dreams!
I can see...
Join me...
My sweet...

Will we ever be together?

piątek, października 14, 2005

Deutschland uber alles...

Aha. Zapomniałem także napisać że jak narazie zawsze mam prace domową z Nimieckiego bezbłędnie napisaną. Bynajmniej nie ma to nic wspólnego że mieszkam w pokoju razem z rodowitym Niemcuchem z Munsteru :D Koleś jest niezły. Jak kazdy Niemiec ma skarpetki poskladane i poukladane w kupke. Ma też 9 ręczników (policzyliśmy w kumplami) identycznych rozmiarów i kolorów, poukladane w kupe tak jak skarpetki. Koles zajebiscie jest spokojny. Raz zaszalal z kumplami to wrócił do domu o 1:00 ;) I wogole to raz zrobiłem prace domowa z Niemca. Krystian mi sprawdził, poprawił i poweidział że trudne i sam musiał 2 razy czytać niektóre zdania. Zaniosłem do baby na niemiecki a Ona znalazla 3 błędy. Więc jak wróciłem do domu to pokazałem Krystianowi i Krystian stweirdził że moja babka nie umie mówić po niemiecku. Tak więc kaszanka. :)

czwartek, października 13, 2005

Sex, Gras and Rock 'n' Roll....

...no może nie do konca ten tytuł pasuje do rzeczywistości ale impreza w Ezoterycznym Poznaniu jest przednia... Faktu że Foka sie przeniosła do nowego akademika nie może zaćmić fakt że nowy akademik nie jest zupełnie imprezowy. W poprzednim zdaniu które nie ma sensu chciałem wyrazić mój żal a jednocześnie radość ze Akademik Akademii Ekonomicznej "Feniks" jest zupełnie nie imprezowy. Generalnie można by go porównać ze szpitalem dla umysłowoniezdolnych do wydawania dzwieków tudzież chodzenia po korytarzach. Nobo jest tak. Akademik jest pierwsza klasa albowiem AE trzyma tam 50% obcokrajowców którzy przyjerzdzają na wymiany, a Szwaby, France i inne wynalazki nie moga w syfie mieszkać. Jest tam kablówka, internet bardzo tani, czysiutkie korytarze i wogóle wszystko nowiutkie i pachnące. Jednak atmosfera psycho-akustyczna jest taka że jak ktoś na drógim końcu korytarza upuści szpilkę to spokojnie moge to usłyszeć w swoim pokoju. Człowieka na korytarzu można spotkać raz na tysiąc lat nie mówiąc już o tym żeby się do Ciebie odezwał. Ja nie wiem co Ci ludzie tam robią (uczą sie czy co?) ale poprostu niby akademik nabity tak że już nie można sie tam wprowadzać a jednak nikogo tam nie widać ani nie słychać. Jednocześnie odbyliśmy tam pare fajnych imprezek na których skonsumowane zostały różne środku odurzające. Przypaliłem sobie też włosy troche przy pomocy fajki podczas wlatywania na miotle w dupe van Gimsta. Zaliwżdy piłem narazie tylko raz malewke. Ale picie to miało traumatyczny przebieg. Albowiem odkryłem że obok akademika jest monopolka gdzie można zakupić lipe z miodem. Jednak właśnie kupiłem ją na impreze która składała się z 3 osbób i tak jakoś mi nie smakowała że makabra. Nie wiem czy była zapsuta czy co ale jakos mi nie wchodziła. Może dlatego że kciałem ją zmeczyć jak najszybciej. Do innych naszych rozrywek Poznaniowych należy zaliczyć także granie w karty które rozkwita wieczorami. Granie w wyżej wymienione karty (a konkretniej w makao) jest urozmajcane różnorodnymi karami za przegraną. Generalnie gramy poto tylko żeby móc potem kazać komuć zrobić cos okrutnego. I tak naprzykład: Knaga psikał sobie do ust dezodorantem a van Gimst latał z wytatuowanym czołem do pizze oraz jadł papier toaletowy. Jednak prawdziwym weteranem jest Jego Świątobliwość Ojciec Święty Kardynał Ratzinger który to nie dość że musiał przyjąć dwukrotną dawke dezodorantu do ust to jeszcze musiał opierodlić spory kawałek mydła. Prawdziwy mydłojad z tego Kardynała. Aby zakończyć ten wywód kciałbym podkreślić iż Poznań jest wspaniałym mijescem i wogóle jest git.