niedziela, listopada 27, 2005

Reload...

Witam wszystkich poraz milionowy. Piszem do Was albowiem stwierdzilem ze trza troche rozruszac ten blog i moze doprowadzic go do dawnej swietnosci. Ale nie uda sie to bez Waszej pomocy. Powiedzcie znajomym, dziadkom, zylom i proboszczom ze Fokblog dalej dziala i zaczyna nowy etap swojego istniena. Otoz mam taki plan zeby powrocic do dawnej idei pisania bloga... czyli pisania go dla jaj a nie poto zeby wszystkim oznajmic ze dzisiaj zjadlem sniadanie (co zadko mi sie zdarza) bo tak naprawde kogo to obchodzi. Postanowilem takze zmniejszyc ilosc opisow imprez z moimi nowymi znajomymi albowiem w sumie nie sa one takie klimatyczne jak nasze. Jezeli cos fajnego sie zdarzy to napisze ale raczej nie bede wypisywal byle rzeczy. Nowa jakoscia ma byc powrot do naszych starych klimatow czyli do nalewek, salatek, Szczepana i innych glupot. I tutaj kcialbym zebyście tez pisali to co Wam przyjdzie na mysl i to co Wam sie zdarzylo fajnego. Moge w sumie podzielic sie takze moim haslem do tego bloga tak zeby kazdy mogl napisac co u niego slychac i co glupiego wymyslil o Szczepanie. Tak wiec nowa jakos bloga czas zaczac. Dzisiaj chcialbym pochwalić się zupełnie nowym sekrotem ktory postanowilem zagospodarowac. Sektor ten tyczyl sie bedzie oczywiscie naszego guru Szczepana. Pomyslmy. Byly rysunki o Szczepanie, byly piosenki, byly sagi... ale nie bylo kawalow. Oto sa kawaly i zagadki ktore ostatnio zrodzily sie w mojej podstepnej glowie podczas drapania sie po jajach lezac w lozku:

Kawal #1
Przychodzi Szczepan do lekaża a lekaż tez z Mafii.

Kawal #2
Przychodzi Szczepan do lekaża a lekaż też po przeszczepie.

Kawał #3
Przychodzi Szczepan do lekaża a lekaż już z zapałką w czaszce.

Zagadka #1
Gdzie znajduje sie cialo Szczepana?
Odp: 0,5m od jego reki.

Zagadka #2
Czym różni sie Szczepan do Van Gogha?
Odp: Van Gogh sam obciał sobie ucho.

Zagadka #3
Co mówi Szczepan jak wchodzi do lekaża?
Odp: Przepraszam. Ja mam tutaj nagrana wizyte.

Enjoy them :D

piątek, listopada 25, 2005

Spike in the heart...

What I've felt.
What I've known.
Turn the pages, turn the stone.
Behind the door,
Should I open it for you?
Yeah, what I've felt.
What I've known.
Sick and tired, I stand alone.
Could you be there?
Cause I'm the one who waits for you.
Or are you unforgiven, too?

piątek, listopada 18, 2005

Asymetry of feeling...

Asymetric feeling lites between us.
Am I albe to change it?
Would you give me a chance?

Is it reality?
Or maybe just dream?
Honey I love you
Would you like to love me?

Keep Walking...

I tak Foka odbyła kolejne 2 tygodnie w stolicy Polski A. Mówie stolicy Polski A albowiem analizy dokonane przez znane osobistości z Akademii Ekonomicznej wykazały że w interesie nas wszystkich (czyli mieszkańców Częstochowy, Wrocławia, Poznania, Katowic, Gdańska, Opola) jest podział Polski. Algorytm podziału jest bardzo prosty: województwa które głosowały na Tuska do Polski A, województwa które głosowały na jednego z 3 bliźniaków do Polski B zwanej niżej Kaczogrodem. Tak sie złorzyło że akurat granica taka przbiegała by przez środek Polski i nie pozostawiała by żadnych enklaw na terytorium wroga. Poznań został by oczywiście stolicą bądź co bądź lepiej rozwiniętej gospodarczo Polski A i jednocześnie skończylibyśmy z sytuacją że Polska A utrzymuje moherowe berety i nazistów z Kaczogrodu co znacznie obniża Jej potencjał rozwojowy. Ale koniec dygresji. Więc kolejne 2 tygi w Poznaniu i 2 koła które poszły mi nawet nieźle i nie narzekam. W sumie to nie wydarzyło się nic spektakularnego i w sumei nie ma o czym pisać. Jedyna dość chwalebną rzeczą było to że udałem się do byłej stolicy Kaczogrodu czyli do Krakowa. Wykupiłem bylet na TLK i miejscówkę i byłem strasznie radosny bo wiedziałem że nie bede musiał stać w pociągu. Jednak sie okazało że pociąg był pusty jak Kazimierz Marcinkiewicz a moja miejscówka była akurat w przedziale gdzie poza mną siedziało jeszcze 6 programistów z Uniwersytetu Szczecińskiego i Ich wykładowca jadących na konkurs programistyczny do Budapesztu. Dzięki temu wspaniałemu zbiegowi okoliczności miałem niesłychaną przyjemnonść słuchania przez 6 godzin o algorytmach, pinach, przerywaniach, efektach kwantowych, sumach kontrolnych i innych szpargałach. Nie to żeby mnie to nie interesowało bo kiedyś strasznie interesowałem się programowaniem ale jakoś nie ułatwiało mi to nauki też Informatyki tyle że Ekonomicznej którą zaplanowałem sobie na podróż. W Krakowie spotkałem się z Wielkim Alem który miał urodziny i to właśnie z tego powodu sie tam udałem. Było bardzo miło. Całą noc gadaliśmy o "Dualistycznej teorii leksykalnej reprezentacji dupy", Łamiącym się Piździorze oraz czytaliśmy Cosmopolitana i ladnie polewaliśmy. Fajne takie pismo jest. Dowiedzieliśmy się naprzykład że wapń i fluor zawarty w spoermie wybiela zęby. Takie bardzo praktyczne to spostrzerzenie. Jak ktoś bedzie miał mało białe zęby to teraz już wie co ma zrobić ;). I wogole fajnie było. A teraz siedze w Polsce A i jest fajnie. Generalnie to mam znów koło i znów trza sie uczyc. No ale nie łammy się. Jeszcze tylko 4,5 roku studiów i 3 lata doktoratu i 4 lata habilitacji i będziemy mogli dać sobie spokój. Kurwa... ale denny ten post.

czwartek, listopada 10, 2005

AEGEE = AEŻule

„Pamiętam dobrze, LTC swój, marzeniami żyłem jak król” zaśpiewałby zapewne Rysiek Riedel jakby miał tylko możliwość udania się na nasze wspaniałe, piękne i w ogóle bardzo focze AEGEE LTC, które to tym razem odbyło się w podpoznańskiej wiosce o swojsko brzmiącej nazwie Kiekrz. I powiem Wam, że miałby On rację albowiem wielu z nas to wydarzenie wryje się głęboko w pamięć. Jak zapewne każdy wie całe to widowisko było zorganizowane po to, aby dokonać chwalebnego przeszkolenia wszelakich świerzynek tudzież przyszłych koordynatorów projektów. Były to 3 ciężkie dni, które tradycyjnie obfitowały w świetne szkolenia popełniane przez naszych starszych kolegów aeżaków. Były też wieczorne case’y, ewaluacje, enerdzajzery i wiele, wiele innych prześwietnych rzeczy. Wszystkie te instrumenty spowodowały że małe i zastraszone śnieżynki przekształciły się w pełni świadomych działaczy a część pełnych świadomości działaczy przekształciło się w pełni świadomych koordynatorów. Wieczory urozmaicane były przez różnorakie wydarzenia, które niewątpliwie zmieniły bieg historii. Pierwszym wydarzeniem była niespodziewana i nagła wizyta naszego starego druha Johnniego, który to swoją obecnością spowodował, że na każdej aeżowskiej twarzy zapanował słoneczny uśmiech. Noc trwała do rana a dla niektórych nawet do nocy. Drugim niespodziewanym przez nikogo gościem był towarzysz Gierek, który w towarzystwie innych dygnitarzy reprezentujących ludzi pracy umilał nam noc o numerze 2. Jak zapewne się domyślacie towarzysz Gierek także nie wyszedł zaraz po dobranocce i siedział tak długo aż na placu boju nie został już ani jeden aeżak. Trzeci dzień to prezentacja pomysłów na nowe inicjatywy, które wykiełkowały w umysłach uczestników obozu. Niektóre z nich takie jak „Pijarada” okazały się trafne i są już wstępne przymiarki do ich realizacji. Po rozdaniu pamiątkowych dyplomów oraz po oficjalnym obklaskaniu organizatorów oraz pana Kierownika Ośrodka nastąpiło zakończenie i wszyscy przy pomocy autobusu udali się na spoczynek do swoich domów. Generalnie można powiedzieć, że całe przedsięwzięcie było bardzo udane. W swoim kształcie przypominało lekko turnus rotacyjny albowiem co chwila ktoś nowy przyjeżdżał lub odjeżdżał, co trochę obniżało wartość współczynnika integracji ale można to zrozumieć i czepiał się nie będę. Generalnie event ten dał nam wszystkim okazję do poznania nowych wspaniałych ludzi oraz do zdobycia nowych praktycznych i niepowtarzalnych doświadczeń, o które trudno na uczelni jakkolwiek by się nazywała. Były to 3 dni, które sprawiły że jakaś cząstka nas się zmieniła, że niektórzy z nas spojrzeli na świat bardziej otwarcie, stali się bardziej samodzielni, lepsi. 3 dni, które utworzyły nowe pokolenie działaczy AEGEE. Efekty tego można było zobaczyć na wyborach, na które licznie stawiły się śnieżynki a niektóre nawet zapłaciły składkę i spełniły swoje aeżowski obowiązek wrzucając kartkę do wirtualnej urny.