AEGEE = AEŻule
„Pamiętam dobrze, LTC swój, marzeniami żyłem jak król” zaśpiewałby zapewne Rysiek Riedel jakby miał tylko możliwość udania się na nasze wspaniałe, piękne i w ogóle bardzo focze AEGEE LTC, które to tym razem odbyło się w podpoznańskiej wiosce o swojsko brzmiącej nazwie Kiekrz. I powiem Wam, że miałby On rację albowiem wielu z nas to wydarzenie wryje się głęboko w pamięć. Jak zapewne każdy wie całe to widowisko było zorganizowane po to, aby dokonać chwalebnego przeszkolenia wszelakich świerzynek tudzież przyszłych koordynatorów projektów. Były to 3 ciężkie dni, które tradycyjnie obfitowały w świetne szkolenia popełniane przez naszych starszych kolegów aeżaków. Były też wieczorne case’y, ewaluacje, enerdzajzery i wiele, wiele innych prześwietnych rzeczy. Wszystkie te instrumenty spowodowały że małe i zastraszone śnieżynki przekształciły się w pełni świadomych działaczy a część pełnych świadomości działaczy przekształciło się w pełni świadomych koordynatorów. Wieczory urozmaicane były przez różnorakie wydarzenia, które niewątpliwie zmieniły bieg historii. Pierwszym wydarzeniem była niespodziewana i nagła wizyta naszego starego druha Johnniego, który to swoją obecnością spowodował, że na każdej aeżowskiej twarzy zapanował słoneczny uśmiech. Noc trwała do rana a dla niektórych nawet do nocy. Drugim niespodziewanym przez nikogo gościem był towarzysz Gierek, który w towarzystwie innych dygnitarzy reprezentujących ludzi pracy umilał nam noc o numerze 2. Jak zapewne się domyślacie towarzysz Gierek także nie wyszedł zaraz po dobranocce i siedział tak długo aż na placu boju nie został już ani jeden aeżak. Trzeci dzień to prezentacja pomysłów na nowe inicjatywy, które wykiełkowały w umysłach uczestników obozu. Niektóre z nich takie jak „Pijarada” okazały się trafne i są już wstępne przymiarki do ich realizacji. Po rozdaniu pamiątkowych dyplomów oraz po oficjalnym obklaskaniu organizatorów oraz pana Kierownika Ośrodka nastąpiło zakończenie i wszyscy przy pomocy autobusu udali się na spoczynek do swoich domów. Generalnie można powiedzieć, że całe przedsięwzięcie było bardzo udane. W swoim kształcie przypominało lekko turnus rotacyjny albowiem co chwila ktoś nowy przyjeżdżał lub odjeżdżał, co trochę obniżało wartość współczynnika integracji ale można to zrozumieć i czepiał się nie będę. Generalnie event ten dał nam wszystkim okazję do poznania nowych wspaniałych ludzi oraz do zdobycia nowych praktycznych i niepowtarzalnych doświadczeń, o które trudno na uczelni jakkolwiek by się nazywała. Były to 3 dni, które sprawiły że jakaś cząstka nas się zmieniła, że niektórzy z nas spojrzeli na świat bardziej otwarcie, stali się bardziej samodzielni, lepsi. 3 dni, które utworzyły nowe pokolenie działaczy AEGEE. Efekty tego można było zobaczyć na wyborach, na które licznie stawiły się śnieżynki a niektóre nawet zapłaciły składkę i spełniły swoje aeżowski obowiązek wrzucając kartkę do wirtualnej urny.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home