piątek, listopada 18, 2005

Keep Walking...

I tak Foka odbyła kolejne 2 tygodnie w stolicy Polski A. Mówie stolicy Polski A albowiem analizy dokonane przez znane osobistości z Akademii Ekonomicznej wykazały że w interesie nas wszystkich (czyli mieszkańców Częstochowy, Wrocławia, Poznania, Katowic, Gdańska, Opola) jest podział Polski. Algorytm podziału jest bardzo prosty: województwa które głosowały na Tuska do Polski A, województwa które głosowały na jednego z 3 bliźniaków do Polski B zwanej niżej Kaczogrodem. Tak sie złorzyło że akurat granica taka przbiegała by przez środek Polski i nie pozostawiała by żadnych enklaw na terytorium wroga. Poznań został by oczywiście stolicą bądź co bądź lepiej rozwiniętej gospodarczo Polski A i jednocześnie skończylibyśmy z sytuacją że Polska A utrzymuje moherowe berety i nazistów z Kaczogrodu co znacznie obniża Jej potencjał rozwojowy. Ale koniec dygresji. Więc kolejne 2 tygi w Poznaniu i 2 koła które poszły mi nawet nieźle i nie narzekam. W sumie to nie wydarzyło się nic spektakularnego i w sumei nie ma o czym pisać. Jedyna dość chwalebną rzeczą było to że udałem się do byłej stolicy Kaczogrodu czyli do Krakowa. Wykupiłem bylet na TLK i miejscówkę i byłem strasznie radosny bo wiedziałem że nie bede musiał stać w pociągu. Jednak sie okazało że pociąg był pusty jak Kazimierz Marcinkiewicz a moja miejscówka była akurat w przedziale gdzie poza mną siedziało jeszcze 6 programistów z Uniwersytetu Szczecińskiego i Ich wykładowca jadących na konkurs programistyczny do Budapesztu. Dzięki temu wspaniałemu zbiegowi okoliczności miałem niesłychaną przyjemnonść słuchania przez 6 godzin o algorytmach, pinach, przerywaniach, efektach kwantowych, sumach kontrolnych i innych szpargałach. Nie to żeby mnie to nie interesowało bo kiedyś strasznie interesowałem się programowaniem ale jakoś nie ułatwiało mi to nauki też Informatyki tyle że Ekonomicznej którą zaplanowałem sobie na podróż. W Krakowie spotkałem się z Wielkim Alem który miał urodziny i to właśnie z tego powodu sie tam udałem. Było bardzo miło. Całą noc gadaliśmy o "Dualistycznej teorii leksykalnej reprezentacji dupy", Łamiącym się Piździorze oraz czytaliśmy Cosmopolitana i ladnie polewaliśmy. Fajne takie pismo jest. Dowiedzieliśmy się naprzykład że wapń i fluor zawarty w spoermie wybiela zęby. Takie bardzo praktyczne to spostrzerzenie. Jak ktoś bedzie miał mało białe zęby to teraz już wie co ma zrobić ;). I wogole fajnie było. A teraz siedze w Polsce A i jest fajnie. Generalnie to mam znów koło i znów trza sie uczyc. No ale nie łammy się. Jeszcze tylko 4,5 roku studiów i 3 lata doktoratu i 4 lata habilitacji i będziemy mogli dać sobie spokój. Kurwa... ale denny ten post.

4 Comments:

Anonymous Anonimowy said...

nie zapomnij o profesurze niektórzy dostają ją prawie pośmiertnie :P

19:51  
Anonymous Anonimowy said...

oh bejbe pomijając fakt że przez pewien czas byłam biszkoptem ja to 1.rzeczywiście uważam że temat wybielania jest intrygujący 2.również sprawdzanie rozmiaru wg wielkości stopy bądź wskazującego palca
3.mam nadzieje że jak znowu bede Cie dusić to kiedyś naucze się skutecznie przeprowadzać na Tobie reanimacje ja ;-)bo teraz nie wyszło 4.jak mawia prof od prawoznawstwa " li tylko" koncepcja dwudupy zasluguje na wyraz głębokiego szacuku
5.po cosmo mój beret jest jeszcze bardziej zryty niż był (podkreślam że to był incydentalny zakup)
5.licze ze następnym razem będzie mi dane zobaczyć jak to jest być mumią
6. mocno buziam ja

20:04  
Anonymous Anonimowy said...

Ty... kurwa...
Powiedział Szark i poszedł.

Tak więc, żeby nie było że nie czytam tego ginącego bloga to się wpisze bo czytam. I musze przyznać, że ostatnimi czasy podczas czytania nie zdarzają mi się już sytuacje kiedy to zwieracze ze śmiechu odmawiają posłuszeństwa i znów trzeba się myć. Niemniej jednak nie ozacza to iż inwencja twórcza Foki straciła swój niepowtarzalny styl i poziom ale to, że za bardzo nie wiem o co chodzi...(nie mylić z "nie wiedzeniem o co chodzi" Foki wypowiadanym tylko w pewnych sytuacjach) albo nie jestem w klimacie.

A teraz dodam do tego bloga coś od siebie...może dostane do domu całą palete postów.

W swym referacie chciałbym podzielić się z towarzyszem Fokowem i wszystkimi zainteresowanymi swoimi nowymi przeżyciami nalewkowymi i nie tylko.

Truskawka mocna - ta nazwa może nie mówić wam zbyt wiele, a powinna!Jest to bowiem nalewka zdecydowanie warta poświęcenia 5 złotych. Co więcej, śmiem twierdzić, że byłbym w stanie wydać na nią nawet złotych 7.
Spowodowane jest to jej niezwykle niską siarowością ,ledwie wyczówalnym wstrząśnięciem po wypiciu, oraz wspaniałym bukietem truskawek z południowego stoku.
Jako że ww. nalewka występuje w dawkach jednoosobowych ( 1L) daje nam minimum prywatności gdyż każdy dzierży własny trunek w dłoni.

Niczym jednak jest truskawka mocna w porównaniu z Nalewką JABŁKO-MIĘTA. Pamiętajcie...jeżeli kiedyś wejdziecie do sklepu spragnieni...to pod żadnym pozorem nie kupujcie soku tymbark!! Kupcie nalewkę JABŁKO-Mięta gdyż smakuje tak samo, kosztuje 5 złotych i dodatkowo DZIAŁA!!

Spożywanie tej nalewki przezemnie wczoraj w godzinach nocnych było jak by to powiedział Foka "skomplikowane i owiane kultem".

Odbyło się ono bowiem o godzinie 24 w środku parku pod Pałacem Kutury(czyli Kościołem pod wezwaniem św. Stalina)podczas tańczenia w kółku indiańskiego tańca i śpiewu -rim dim dim dim. Niestety podczas sporzywania nalewki straż miejska zmusiła nas do spitalania, goniąc nas po alejkach parkowych samochodem marki opel. Podczas spitalania oczywiście nie zaprzestaliśmy śpiewiu i picia nalewki jednak byliśmy tak przebiegli i sprytni że spitoliliśmy do metra i tyle nas widzieli. Gyby jednak nas złapali miałem już gotowy plan: pokazałbym im kartke z napisem Gorlice, albo powiedział, że Zalas mi pozwolił.


I tym kończe swojego komentarza bo musze isc do kibla...

Kilof

13:52  
Anonymous Anonimowy said...

waldek jesteś mistrzem

19:32  

Prześlij komentarz

<< Home