niedziela, lipca 30, 2006

Krölestwo Brzydkich Lasek i Dziwnych Ludzi...

Tak po krotce moge podsumowac miesce w ktorym obecnie przebywam. Tym miejscem ninejszym jest nasz najezdzca z 1665 roku czyli Krolestwo Szwecji. Coz moge powiedziec o tym panstwie. Otoz generalnie zanim przyjechalem tutaj Szwecjia jawila mi sie jako miejsce niesamowicie wrecz nudne i przewidywalne. W moich myslach malowal sie obraz ludzi ktorzy wstaja o 7 rano aby isc do pracy aby nastepnie wrocic na obiad i do konca dni ogladac telewizje. Kompletne monotonia zycia. Jednak musze powiedziec ze monarchia ta naprawde mnie mile zaskoczyla jako miejsce gdzie naprawde moga sie zdazyc nieprzewidziane rzeczy. Sa to raczej male drobiazgi ktore powoduja ze naprawde podoba mi sie tutaj i zaluje tylko ze moja uczelnia nia ma kontraktu z Uniwersytetem Ekonomicznym w Sztokholmie bo mym chetnie porzyjechal tutaj na Socratesa. Otoz co takiego dziwnego tutaj napotkalem. Pierwsza rzecz ktora okazala sie dla mnie takim szokiem ze do dzisiaj nie moge wyjsc z podziwu ujawnila sie juz na drugi dzien rano tuz po przebudzeniu z pierwszego snu na szwedzkiej ziemi. Szedlem sobie z moim bratem ciotecznym na pociag do sztkholmu (moja rodzina mieszka niby w sztokholmie ale jednak jakos na obrzezach i trzeba dojezdzac kolejka podmiejscka do centrum co zajmuje okolo 15 minut - przypis Foki) kiedy nagle spostrzeglem ze cos nie tak. Otoz okazalo sie ze szwedzi poto zeby sobie urazmaicic zycie postanowili ze pociagi to pociagi i nie moga tak jak samochody jezdzic po prawej stronie tylko swiadomie i zdeterminowanie zdecydowali o tym ze Krolestwo Szwecji musi miec cos wspolnego z Krolestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Polnocnej i umiescili kazdy pociag po lewej stronie drogi szynowej (ang. rail way - przypis Foki). Dziwna sprawa ale co tam. Druga rzecz ktora stala sie taka dla mnie niespodziewana to fakt ze w wyzej wymienionym pociagu (poza fajna metalka ktora swym wygladem przypominala kgogos z rodziny Adamsow) pierwsze co to spotkalem nikogo innego jak Pana Wieckowskiego z ktorym przez 3 lata chodzilem razem w LO na angielski. Pan Wieckowski nie podrozowal sam lecz z jeszcze z innym Czlowiekiem z Norvida ktorego zna Waldek albowiem podobno potrafi "pierdnac" kazda czescia ciala. W samym Sztokholmie zadziwilo mnie to ze miasto ktore od czasow wojny trzydzestoletniej (trza bylo sie uczyc historii a nie glupiej geografii to byscie wiedzieli kiedy to bylo), oplywajace bogactwem i porzadkiem (podobno Szwedzi to prawie to samo co Niemcy) przez kilkaset lat swojego istnienia nie dorobilo sie rynku. Znaczy dorobilo sie cos na ksztalt rynku ale gabarytami swoimi przypomina raczej spacerniak dla wiezniow i jest otoczone przez McDolanda i Kino i raczej sluzy jako wielka kwiaciarnia pod golym niebem niz miejsce spotkan czy cus. Musze tez wpomniec ze Sztokholm ma troche wspolnego z Czetochowa albowiem zarowno Sztokholma jak i moje kochane miasto rodzinne dorobilo sie tylko jednej linii tramwajowej (po ktorej jezdza tramwaje z wielkimi filizankami na dachach). Jezeli juz wspomnialem cos o kinie to nie byl bym soba gdyby nie bylo dla mnie szokiem ze w kinie w Szwecji nie znaja wynalazku pod tytulem "bilet ulgowy". Chyba kilkanascie lat rzadow socjaldemokratow sprawily ze teraz nawet ludzie starsi i mlodsi zostali zrownani i kazdy musi placic tyle samo w kinie. Kolejna sprawa nie do pomyslenia w Polsce bylo to ze pewnego pieknego dnia kupujac w barze kebab z moim wöjkiem musielismy sie porozumiewac z kasjerem, kelnerem i innymi pracownikami tej wykwintnej restauracji przy pomocy jezyka angielskiego albowiem nikt tam nie znal Szwedzkiego (knajpa w samym centrum - obok "niby rynku"). Jednym slowem jaja jak berety. Chyba tradycja sie juz stalo ze przygladajac sie laskom zgromadzonym w tej czesci Skandywanii dostrzeglem niesamowicie smieszny i charakterystyczny chyba tylko dla Szwecji styl ubioru wylansowany nie wiem przez kogo. Mowie o tradycji albowiem jak bylem ostatni raz w Paryzu to widizalem ze Francuski nosza zamiast butow/klapkow/japonek chapcie przez co wygladaja jakby tak sie spieszyly na miasto ze zapomnialy zmienic swoje domowe cichobiegi na bardziej przystosowany do kamienistej drogi ubior. Natomiast w Szwecji wg. chyba najnowszej mody Szwedki nosza getry. Znaczy nie wiem czy to sie dokladnie tak nazywa ale wyglada jak takie grube, czarne i oblesne rajstopy (zwane w niektorych kregach prezerwatywami na nogi) z nogawkami obcietymi tak w polowie lydki. Wyglada to tak troche jakby wlasnie wrocily z joggingu albo z wyscigu kolarskiego jednak pikanterii dodaje calej sprawie fakt ze poprostu w temperaturze 30 st. C czlowiekowi az sie mocz w pechezu gotuje na taki widok. Jezeli juz wspomnialemn o Szwedkach to nie moge poninac kwestii Ich urody. Genrealnie to ewolucja chyba nie tylko pozbawila zenska czest nacjii Szweckiej gustu ale takze urody. Moj najstarszy kuzyn chodzil z dziewczyna ktora byla vicemiss Szwecji... myslalem ze bedzie jakas niesamowita laska a tutaj sie okazalo ze u mnie na ulicy sa z 3 ladniejsze. Poprostu trauma. Na laski nie ma co chodzic. Na zakupy tez nie bo zwykle krotkie spodenki bez zadnych szalenstw kosztuja tutaj cos w okolicach 1000 koron. Zato mozna kupic relatywnie tanio sprzed do komputera lub audio. W sumie jest i tak taniej niz w Norwegii. Moj kuzyn waleni wrocil albowiem poznal jakas laske w Norwegii i powiedzial ze po tym jak zabral dziewczyne w tym kraju na pizze i piwo i dostal rachunek na 140zl (jedna pizza i 2 piwa) to postanowil ze znajdzie sobie dziewczyne w Polsce ;) Podsumowujac Szwecja jest naprawde fajnym miejscem do zycia. Jest tutaj milo, czysto, nie jest tak cieplo jak w Polsce latem i nie jest tak zimno jak w Polsce zima, Mimo ze nie ma jakis naprawde wspanialych miejsc do zobaczenia to jest tutaj naprawde ladnie. No i wogole milo jest miesc taka fajna rodzine w Szwecji jak ja mam :) Do zobaczenia w srode wieczorem Polsko :*****

PS: za wszystkie bledy jakie popelnilem w tym poscie przepraszam narod Polski i Czukena i moja arogancje tlumacze tym ze w Szwecji jest trudno dostac polskiego Worda aby sprawdzic pisownie oraz kurwa sami sprobujcie pisac na klawiaturze gdzie zamiast normalnych literek sa krzaki typu: ööö czy äää czy ¤¤¤ czy ½½½½ czy §§§§ czy ååå a inne znaczki takie jak dwukropek sa w jakis dziwnych niedostpenych miejscach. Jednak te wynalazki mnie tak nie dziwia tak jak mnie dziwi jeden znaczej a mianowicie "¨". Nie wiem czy dostrzegacie dramaturgie sytuacji ale jest to znaczek ktory znajdzuje sie jako glowny znaczek w miejscy gdzie u normalnych ludzi znajdzuje sie chyba "[". I ten oto znaczek dziala jak tylda czyli trzeba go nacisnac ale pojawia sie dopiero jak nacisniemy inny naczej po nim oraz zklada sie z dwuch kropek poziomych. Czyli jest to poziomy dwukropek. Cholera wie do czego to sluzy. Moi bracia tez nie wiedza. Glupota ludzka (szwedzka) nie zna granic.

czwartek, lipca 20, 2006

Zaćmienie ćmy...

Częstochowa, 20 lipca 2006 rok
Godzina 14:06:04 czasu środkowo europejskiego GTM+1
Waldemal Valo do Fokowicza Foki za pomoca medium transmisji danych tekstowych "Gadu-Gadu" wersja 6.01

Waldek: ty kurwa... wczoraj naszła mnie myśl!
Godzina 14:06:14 czasu środkowo europejskiego GTM+1
Fokowic popadl w osłupienie:
Foka:
jaka?
>Godzina 14:06:18 czasu środkowo europejskiego GTM+1
Waldemar Valo kontynuowal:
Waldek:
dotycząca ćmy
Foka: nio
Waldek: bo czytałem twojego bloga od początku...i tam bylo ze paliliście ćmie i myślałem sobie o ćmie w zasadzie czemu ćma albo inne robale lecą do światła przecież ćmy prowadza nocny tryb życia....to powinny lubić jak jest ciemno nie?
Foka: nobo kurwa zyja to w nocy i caly czas ma ciemno wiec pewnie jak widzi swiatlo to jest temu fajnie bo jest jasno... taka atrakcja....
Waldek: a jak nie bylo ludzi...i nie bylo światel w nocy to co robiły ćmy
Foka: no w sumie to nic by nie robily.....
Godzina 14:08:10 czasu środkowo europejskiego GTM+1
Tutaj nastapiły wywody Fokowicza na temat seksu i innych zbereźnych rzeczy ktore miały na celu przybliżyć Waldkowi sytuację Ćem i które ze wzgledu na nowe standardy w mralności polskiego społeczeństwa zostały wykreślone
Godzina 14:06:36 czasu środkowo europejskiego GTM+1
Waldemar kontynuowal wywód:

Waldek: i czy jakbyś obudził ćme w dzień to by była taka zadowolona powiedziała by "kurwa ale zajebiście" i zaczęła życ w dzień? NIE!!!
Foka: no chyba bylo by Jej spoko... tylko ze nie wiem dlaczego Ona zyje w nocy... moze jest Jej zimniej?
Waldek: nie no....bez zwiazku....człowiek to człowiek a ćma to ćma... ona nie myśli
Foka: no ale jakies tam ma instynkty czy inne rzeczy ktore kaza Jej tak dzialac..... pozatym co taka cma je?
Godzina 14:10:36 czasu środkowo europejskiego GTM+1
Rozmowa zeszła na temat gastromomicznych askeptow ćmy oraz Jej instynktow:
Waldek:
no ale skad je ma? Przeciez instynkty sie twoża zajebiscie długo a dawno temu nie bylo w nocy świateł! Raz na rok byl jakis tam pozar i to wszystko!
Waldek: co je ćma? Nnie wiem....pewnie jakieś krzaki!
Foka: hmmm..... moze Ona jest nieswiadoma tego ze w dzien jest jasno....
Waldek: nie no co ty....przeciez jak sie robi jasno to spierdala spać
Foka: pozatym moze Ona sie boi.....
Waldek: czego jakby sie bała to by w nocy nie przylatywala do światła zeby ja wszyscy widzieli
Foka: bo jak jest jasno to jest duzo ptakow i kretow ktore jedza takie cmy i wogole..... a w nocy nie ma... wiec cma sobie spokojnie leci do swiatla i ma nas, ptaki i krety w dupie!!!
Waldek: ale sa nietoperze... i jakies nocne ptaki... tzw. nocniki
Waldek: chyba zaraz przeczytam coś o ćmie
Foka: no ale taki nietoperz to jest jeden na kilometr... a wrobli, globebi, jaskolek, krokow i innych ptakow w pizde
Foka: hmmmm... kurwa.. wiesz ze najwieksza cma ma 36cm szerokosci? I ma ssawke o dlugosci 35cm?
Waldek: wiem lecenie do światła to sport ekstremalny ciem
Waldek: ssawke... szkoda że ty takiej nie masz....
Waldek: "ćmy z reguły są grube i włochate" <== tutaj śmiech taki ze japierdole!
Foka: tez to przeczytalem.... kurde... moze do jakiegos profa na uniwerku napiszmy zeby nam powiedzial.....
Foka: Ty wiem!!! Wymyslilem!!! Bo cma to jest chyba drapieznik...... i moze Ona generalnie slabo widzi.... i Ona ma w oczach cos jakby noktowizor..... znaczy ze widz nie kolory ale cieplo/energie wytwarzana przez rozne obiekty.... i moze Ona lubi cieple obiekty bo moze Ona lubi urgysc kogos albo cos... i dlatego kieduje sie na najcieplejsze... a zarowka jest w chuj ciepla....
Waldek: drapieżnik to po co mu ssawka... odżywia się nektarem madagaskarskiej orchidei <= to bylo na wikipedii...(zeby ktos nie myslal ze Waldemar jest taki madry)
Waldek: obaliłem twoja teze....ale była dość naukowa....gdyby nie to "chyba drapieżnik"
Foka: no wlasnie bo ja mysle ze Ona lubi cieple rzeczy...... tylko nie wiem poco/dlaczego? Jakby byla drapierznikiem to by bylo jasne dlaczego regularnie przyjmuje azyumt na zarowke.... ale skoro opierdala nektar?
Waldek: no wlasnie...
Foka: kurwa.... no czlowiek wpisuje w google "ćma" i dostaje 6446846846523 stron o poezji i ani jedne strony o ćmach..... czy tylko poeci zajmuja sie ćmami?
Waldek: zagadka dziejów
Waldek: hahaha
Foka: znalazlem tez blog "Dziwka Szatana - Ćma"
Waldek:
#: Godzina jakaś tam gdzieś tam w jakiejś tam strefie:
#: W koncu odnaleziony został odpowiednio naukowy materiał nukowy:
Waldek:
Ćmy lecą do płonącej świeczki, gdyż mają tendencje do sadomasochizmu... Uwielbiają zabawy z polewaniem ciała woskiem, jednak są tym tak zafascynowane, że stają się nieostrożne
#: Jednak i ta nie była tak nukowa jak następna definicja Waldemara:
Waldek: Znalazłem!!! W naturze, kiedy nie było jeszcze żarówek i świetlówek, jedynymi źródłami światła były Słońce i Księżyc.Z powodu wielkiej odległości w/w obiektów od Ziemi ,ich promienie są w przybliżeniu równoległe.Owady orientowały się właśnie za ich pomocą.Gdy pojawiły się sztuczne źródła światła, ich promienie z racji bliskiego położenia są rozbieżne, co dezorientuje owady, powodując odchylenie ich kierunku lotu w stronę źródła
Waldek: ale chlop napisal ze nie jest pewny...
Foka: aha.... czyli normlanie ćma nie czai o co chodzi?
Foka: a co to za chlop?
Waldek: a nie wiem...weszedłem na jakeis forum
Foka: ale to bezsensu.... bo poco cma sie kierowala na ksierzyc?
Waldek: bo chciała zrobić mały krok dla ćmy ale wielki dla ćemności
Foka: nie to debilne...
Waldek: ale to by znaczyło ze jak było zachmurzone niebo to ćmy nie latały.... jakby np. przez 5 dni nie było widac ksiezyca to ćmy by wygineły
Waldek: no debilne
Waldek: mówie ci... bład w matriksie
Foka: nie no... przez chmury tez przechodzi swiatlo... jakby nie przechodzilo to bys mial na ziemi ciemno jak w dupie.... wlasnej reki bys nie zauwarzyl nie mowiac juz o dupie
Waldek: no przechodzi....ale nie widac za bardzo jego zródła.... wiec jest takie rozproszone... a pozatym czasami w nocy jest tak cimno ze nie widac renki
Foka: no ale cma nie jest zainteresowana leceniem na ksierzyc tylko tym zeby te promienie byly rownolegle.....
Waldek: dobra ide cos wpierdolić... myśl dalej
Foka: bo nie wiadomo czy Ona lata rownolegle do promieni czy prostopadle.....

I tak zakończyła sie pierwsza (mam nadzieje że nie ostania część wielkiej pracy badawczej Waldemara i Fokowcza na temat Ćmy)
Jeżeli ktoś z Was wie dlaczego ćma leci do światła to niech napisze w komentarzach. Dla osoby która rozwikła ten arcytrudny problem przewidziana jest nagroda Foki i Waldemara w postaci pajęczyny i medala z kalarepki...

Zmienna losowa...

"kazdy sie bardzo zmienia...... ostatni rok byl normlanie cala mozaika zachowan.... zmienial sie od romantycznego i strasznie wrazliwego...poprzez zagubionego..... przez brutalnego... do dzisiejszego..."

piątek, lipca 14, 2006

Test IQ...

Pytania:

#1: Do czego służy ucho przy kubku?

Odpowiedzi proszę wpisywać w komentarzach. Nie ma odpowiedzi anonimowych.
Dla osoby z największym IQ przewidzana jest nagroda w postaci ucha od kubka (bez kubka).

środa, lipca 12, 2006

Raz, dwa, trzy... w Żarkach pijesz Ty!

Napewno wielu z Was chciałoby sie mnie zapytać: "Jak lecą Ci wakacje drogi Fokowiczu". Dla tych których dręczy to pytanie od wielu dni a boją lub wstydzą sie zapytać sam teraz udziele odpowiedzi na to jakże interesujące pytanie. Oto odpowiedź: jest tak sobie. Generalnie czasami naprawde brakuje mi Poznania i uczelni bo przynajmniej człowiek miał na codizen co robić i cieszył się z każdej chwili którą spędzić mógł na opierdalaniu się. A teraz człowiek ma tyle czasu że nie wie co ma czasami ze sobą zrobić. I tak jest że poprostu czasami się nudzę bo często nie ma gdzie wyjść i co robić. Szczególnie rano i w południe bywa nudnawo. Toteż urozmajcam sobie życie lekturą ksiązki autorstwa prof. Henryka Gurgula (zbieżność nazwisk przypadkowa) pt. "Analiza zdarzeń na rynkach akcji" <== bardzo zamotana ksiazka o ekonometrii giełdowej tudzieź Forbse'a czy poprostu grą w Wolfensteina i Fife06. Wieczorami jest różnie, bywa wesoło i bywa srednio. Ale właśnie odbyły się 2 zdarzenia które byłyby spektakularne nawet i rok temu kiedy jeszcze nie pojechalem na studia (bo od tego czasu indeks spektakularności jest grubo poniżej 100). Otóż udałem sie dwukrotnie do Żarek. Pierwszy raz sie udaliśmy z prostego powodu że postanowiliśmy sie nawalić a że Waldek odwołał tegoroczą edycje festiwalu wódkowego na Świnicy to piliśmy w Żarkach Letnisko. Picie było niezłe chociaż nie reintegacyjne bo jak zwykle Waldek nie kciał pić wódki więc piliśmy tanie wina i każdy brał do łapy jakieś i szedł w swoją strone i czułem sie tak jakos niedokońca zintegrowany. Ale i tak było śmiesznie. Pływaliśmy na waleta w zalewie, Szczepan pokazywal gołą dupe Kiecy, robiliśmy zapasy na plaży itd. Impreze naszą odwiedził także wielmożny Fedzik który to Fedzik gibkim ruchem wrzucił krzesło i coś tam do wody. Druga edycja Żarkowego fesiwalu odbyła sie dokłądnie tydzień później z okazji urodzin Muczasa. Też było sektakularnie i zdecydowanie bardziej integracyjnie. Piliśmy browary i potem troche sprezentowaną wódke i było fajnie. Potem jakos koło północy udaliśmy się w poszukiwaniu nalewek ale spotkaliśmy tylko gromadke żuli którzy spytali się nas ile mamy lat. Oczywiście odśpiewaliśmy kawałek Roty ale tylko kawałek bo stwierdziliśmy że nie ma co śpiewać skoro czujemy się niedopici. Rote zastąpilismy piosenką o flaszkach denaturatu do której nawet wyfristajlowałem nową ostatnią zwrotkę. Sprawa z ów zwrotką jest o tyle dziwna że wszyscy pamiętają że ją śpiewaliśmy ale nikt nie pamieta jak szły słowa... a szkoda. Wpomnieć także należy o tym że jedliśmy także grilla którego Szczepan rozpalil przy pomocy palnika. Cała impreza zakończyła się tak że już tak bardzo mi się kciało spać ze w pewnym momencie zasnołem na plaży obsypany piaskiem i tylko od rychłej śmierci z rąk dzikich zwierząt uratowało mnie to że Szczepan na mnie usiadł a Zalas próbował mnie zachęcić do skosztowania smaku Jego szlachetnego prącia zwanego paliszczem. Impreza skończyła się w zasadzie dość optymistycznym akcjentem w którym to akcencie Waldek powiedział do Kloca: "Ablo śpisz albo wypierdalaj". I to tyle. The end.

PS: Pamiętajcie że Maciek ma każdą rzecz obrysowaną kreda i niczego nie moża nawet o milimetr przesunąć bo sie Maciek wkurzy.

czwartek, lipca 06, 2006

Suma summarum...

9 miesięcy w Poznaniu, 275 dni na wygnaniu, i sam i z kimś i z kimś zupełnie innym. Piersza lekcją życia, bez parasola, bez płaszcza. Patrzyłem jak codziennośc mnie rozpłaszcza, ciężarem swoim. Błyskawiczna agonia relacji, rozpad wszystkiego na żecz nowego, obcego. Obcy w nowym świecie, niczym bezbronne dziecie, sami tego nie wiecie lecz sie pewnie dowiecie. Obcy we własnym domu, człowiek z innego świata, zagubiony, zmęczony lecz zawsze gotowy, aby walczyć. Zderzenie z nowym, wynik remisowy: gra sprawiedliwa o wartości zero. Substytucja starego na rzecz nowego, (lepszego?), lecz napewno innego, w inny sposób wartościowego. Wakacyjna tęsknota za szarą codziennością, to chyba dowód na dobro tego. Nowy wspaniały związek, coś naprawde nowego, w moim życiu, chociaż w trzech odsłonach. Dwa kierunki myśli, dwa światy, jedna droga.