Dzisiejszego pięknego dnia chciałbym sobie pozwolić na krótkie podsumowanie tego co wydarzyło się w ostatnich dniach mojego życia (co nie znaczy że umarłem) albowiem myśle że było to bardzo spektakularne i napewno wszyscy czytający tego bloga z cebulami na oczach wyczekują mojej relacji z tych wydarzeń. Więc ruszamy.
Otóż tak. Zacznijmy może od miejsca które było świadkiem tych wydarzeń. Tym chwalebnym miejscem były 2 miejsca: Wrocław i Świn(i)oujscie i może leciutko Międzyzdroje. Jeżeli miałbym scharakteryzować te 2,5 miejsca to bym powiedział że Wrocłąw jest zajebisty bo jest ładny rynek i dobre i piwo ale ciągle pada, Świnoujscie jest do dupy bo siedzą tam tylko stupięćdziesięciosiedmioletni Niemcy z Wehrmahtu, a Międzyzdroje są fajne bo jest tam ostra pizza i fajny salon gier.
Mówiąc bardziej szczegółowo wydarzenia które miały miejsce w wyżej wymienionnych ośrodkach władzy nad herbatnikami miały najczęściej swój jedyny i nie powtarzalny schetmat który od wieków towarzyszy naszej ekipie wyjazdowej (Wal, Zal, Mat, Much, Fok). Schemat ten polega na tym że Wal budzi sie o 8 rano i tak Go nosi że musi wszystkich obudzić, potem wszyscy leżą do 12 w łóżkach żeby tak o 13 się przenieść na plaże tylko poto żeby tam dalej leżeć (ewentualnie można iść na spacer) w oczekiwaniu na wielki finał którym będzie wieczorne spożywanie alkoholu. W sumie jedynym nowym elementem tego wyjazdu było to że nastąpiła znaczna synteza naszej ekipy wyjazdowej z pewną ekipa dziewczyn w składzie: Alin Wielki, Różowa, Karp oraz Kieca. Ale to nie wszystko. Był też jeden dodatkowy uczestnik wydarzeń w osobie Mietka, który to Mietek bezczelnie ukrywał się całymi dniami gdzieś pod dywanem poto tylko żeby 3 krotnie ujawnić swoją obecność. Pierwszy raz ujawnił już się we Wrocku gdzie to z sobie tylko znajomych przyczyn bezwstydnie wyrzygał się do zlewu i wanny co spowodowało wielkie zamiszenie i wzajemną nieufność wśród uczestników wycieczki. Drugi raz ujawnił się już w przedostatni dzień pobytu w Świnoujściu poto żeby w do dzisiaj niewyjaśniony sposób naznaczyć ścianę przy której stało moje łóżko szeregiem kropek różnej wielkości również pochodzenia rzygowego. Trzeci raz Mietek nie miał już co robić więc z nudów pocio dziewczyna podpaski na kiblu i zostawił je na pastwę losu.
Generalnie nie moge zapomnieć także o pewnej młodej damie która przyłączła sie do nas i zwie się Alina. Wprowadziła Ona dośc dużo do tego wyjazdu albowiem większość czasu spędziłem z Nią przez co nie leżałem w łózku do 12 tylko chodziłem na spacery, pojechaliśmy sobie do Międzyzdroi, gralismy na automatach, jedliśmy pizze, chodziliśmy w nocy na plaże, rano jedliśmy jajecznice, szukaliśmy zupy pomidorowej, chodziliśmy do oceanarium i pływałem statkiem. Należy także dodać że Alina przepiła wszystkich moich kumpli na tej wycieczce co jest wyczynem napewno nie lada, oraz zmusiła Ich do zaprzestania pierdzenia i bekania co jest wyczynem tak nieprawdopodobnym że aż strach o tym myśleć.
Na tym kończe moją relacje. Na koniec chciałbym jeszcze wszystkim serdeczne podziekować za razem spędzony czas i wyrazić oczekiwanie że za rok znów się spotkamy na wakacjach (może tym razem w miejscu gdzie zamiast starych niemców są młodzi polacy).
PS: A oto jeden z najbardziej groteskowych tekstów jaki usłyszałem na tym wyjeździe:
(F)oka, (G)ość w barze z kebabem z wielkimi wytrzeszcoznymi oczami:
F: prosze rollo kebab
G: jaki?
F: mały
G: nie ma
F: to średni
G: nie ma
F: to jaki jest?
G: jest tylko duży
F: to poco sie Pan pyta jaki?