Kupa z Biedronki...
Witam wszystkich ja. Dzisiejszy dzień był jednym z tych dni które nie obfitowały w nic poza emocjami. Miałem dzisiaj egzamin z Finansów Przedsiębiorstw Pogrzebowych. Ogólnie doktorek Kał Doński tak nas wszystkich ze schizował tym jaki ten egzamin będzie że rano doszedłem do takiego stopnia schizy że o mało się nie posrałem. Na egzaminie okazało się że test był dokładnie taki sam jak mieli ludzie rok temu. Nie muszę chyba mówić że rok temu była rzeźnia. W sumie rzeźnia była do tego stopnie że mimo że mieliśmy pytania to i tak na część nie umieliśmy odpowiedzieć. Tak że szok. Ale generalnie napisałem to co wiedziałem. Tego co nie wiedziałem to zmyśliłem i ok. Jednak nie będę się dzielił więcej tymi nieprzyjemnymi chwilami z Wami (ale mi się rymło). Dzisiaj opowiem Wam historię która zdarzyła mi się z 2 miechy temu. Historia jest krótka jednak bardzo pouczająca. W zasadzie nie jest to historia a raczej test na wyobraźnię. Pomyślcie jakie są miejsca w jakich można wdepnąć w kupę? Wiem że każdy może sobie wymyślić takie miejsca które są nieprawdopodobne i w ogóle groteskowe. Można pomyśleć o teatrze albo salce audiencyjnej Papierza ewentualnie prezydenta albo nawet na trawniku. Jednak przyznacie szczerze że widok kupy u prezydenta na dywanie byłby dość dziwny. Nawet jeżeli by była kacza. Jeżeli jednak myślicie że wszystkie te opowiastki z prezydentem na czele możecie schować między bajki z serii "O dwóch takich co ukradli księżyc" to się drogo mylicie. Dlaczego? Albowiem ostatnio przydarzyło mi się to o czym nie marzyłem w najbardziej perwersyjnych marzeniach. Otóż wdepnąłem w kupę po środku Biedronki. Tak tak... leżała sobie dumnie w dziale w napojami i czekała na mojego buta. Na domiar groteskowości jeden z pracowników owej Biedronki wszystko widział i chciał mi kazać posprzątać bo podobno rozniosłem. Bo gdyby nie ja to by ona sobie tam leżała i było by czysto a tak to ja wszystko zepsułem. Masakra... Idę walić głową w umywalkę z tego wszystkiego... narq

7 Comments:
WIELMOŻNE WIEPRZE!!!
Teraz bedzie z innej beczki (nie o stolcu). Mianowicie może byśmy gdzies pojechali na narty na kilka dni pochwy? jak ewentualnie zdamy egzaminy...(co nie jest takie pewne za wyjatkiem foki który jest obrzydliwym kujonem) co?
(ja jestem wolny po 4 lutego chyba), aha kupe w biedronce to ja zrobiłem.
Generalnie ja jestem (mam nadzieje) wolny od wtorku do 10.02. tak ze nie wiem jak to by bylo :/
no ja mam wolne co 19.02
ale kolosalny odzew...moze byscie sie wypowiedzieli muchozalasomatyry!
ja mam ostatni egzamin 8.02 a kolejny semestr zaczynam bodajrze 17.02, w tym terminie chętnie
co do materaca to jak zwykle niewiadomo bo on z niektórych przedmiotów nie poprzestaje na jednym egzaminie
Prześlij komentarz
<< Home