czwartek, października 13, 2005

Sex, Gras and Rock 'n' Roll....

...no może nie do konca ten tytuł pasuje do rzeczywistości ale impreza w Ezoterycznym Poznaniu jest przednia... Faktu że Foka sie przeniosła do nowego akademika nie może zaćmić fakt że nowy akademik nie jest zupełnie imprezowy. W poprzednim zdaniu które nie ma sensu chciałem wyrazić mój żal a jednocześnie radość ze Akademik Akademii Ekonomicznej "Feniks" jest zupełnie nie imprezowy. Generalnie można by go porównać ze szpitalem dla umysłowoniezdolnych do wydawania dzwieków tudzież chodzenia po korytarzach. Nobo jest tak. Akademik jest pierwsza klasa albowiem AE trzyma tam 50% obcokrajowców którzy przyjerzdzają na wymiany, a Szwaby, France i inne wynalazki nie moga w syfie mieszkać. Jest tam kablówka, internet bardzo tani, czysiutkie korytarze i wogóle wszystko nowiutkie i pachnące. Jednak atmosfera psycho-akustyczna jest taka że jak ktoś na drógim końcu korytarza upuści szpilkę to spokojnie moge to usłyszeć w swoim pokoju. Człowieka na korytarzu można spotkać raz na tysiąc lat nie mówiąc już o tym żeby się do Ciebie odezwał. Ja nie wiem co Ci ludzie tam robią (uczą sie czy co?) ale poprostu niby akademik nabity tak że już nie można sie tam wprowadzać a jednak nikogo tam nie widać ani nie słychać. Jednocześnie odbyliśmy tam pare fajnych imprezek na których skonsumowane zostały różne środku odurzające. Przypaliłem sobie też włosy troche przy pomocy fajki podczas wlatywania na miotle w dupe van Gimsta. Zaliwżdy piłem narazie tylko raz malewke. Ale picie to miało traumatyczny przebieg. Albowiem odkryłem że obok akademika jest monopolka gdzie można zakupić lipe z miodem. Jednak właśnie kupiłem ją na impreze która składała się z 3 osbób i tak jakoś mi nie smakowała że makabra. Nie wiem czy była zapsuta czy co ale jakos mi nie wchodziła. Może dlatego że kciałem ją zmeczyć jak najszybciej. Do innych naszych rozrywek Poznaniowych należy zaliczyć także granie w karty które rozkwita wieczorami. Granie w wyżej wymienione karty (a konkretniej w makao) jest urozmajcane różnorodnymi karami za przegraną. Generalnie gramy poto tylko żeby móc potem kazać komuć zrobić cos okrutnego. I tak naprzykład: Knaga psikał sobie do ust dezodorantem a van Gimst latał z wytatuowanym czołem do pizze oraz jadł papier toaletowy. Jednak prawdziwym weteranem jest Jego Świątobliwość Ojciec Święty Kardynał Ratzinger który to nie dość że musiał przyjąć dwukrotną dawke dezodorantu do ust to jeszcze musiał opierodlić spory kawałek mydła. Prawdziwy mydłojad z tego Kardynała. Aby zakończyć ten wywód kciałbym podkreślić iż Poznań jest wspaniałym mijescem i wogóle jest git.